Gasnący płomień mojej wiary
rozniecić chcę na nowo,
bo ledwo tli się przytłumiony
zdarzeń codziennych prozą.
Nie podsycany przez nadzieję,
miłością nie karmiony
blednie i stygnie, obumiera
w jazgocie zatopiony.
Gasnący płomień mojej wiary
rozniecić chcę na nowo,
bo ledwo tli się przytłumiony
zdarzeń codziennych prozą.
Nie podsycany przez nadzieję,
miłością nie karmiony
blednie i stygnie, obumiera
w jazgocie zatopiony.
Radosne święta, święta Zmartwychwstania,
budzi się życie, nadzieja się rodzi,
biały baranek z dzwoneczkiem na szyi
w gąszczu rzeżuchy zielonej już brodzi .
Barwne pisanki śmieją się z koszyka,
kuszą mazurki, pierników aromat,
baby drożdżowe lukrem malowane,
a w sercach radość i wiosna zielona .
Wielkanoc – Zmartwychwstanie
Zmartwychwstanie – nadzieja
i wiara, że to miłość
Na dobre wszystko zmienia .
Sen nie nadchodzi,
spóźnia się coraz częściej,
po bezdrożach błądzi
i z księżycem się wdaje
w dysputy jałowe.
Zanim przybędzie
przetnie Mleczną Drogę,
z wiatrem ciepłym zatańczy
i policzy barany
na tatrzańskich halach.
Gdyby mi było dane przyjść na świat nad Jordanem
dwadzieścia wieków temu,
czy łatwiej by mi było uwierzyć w taką miłość,
która na krzyż prowadzi ?
Czy byłoby to proste uwierzyć, że ten Człowiek
jest także moim Bogiem
bo chociaż tak niezwykły, to przecież tak zwyczajny,
Józefa syn i Marii.
I gdzie to moje miejsce przy Via Dolorosa?
Wśród obojętnych gapiów
czy bardzo blisko Krzyża, co stał się drogowskazem
na wieki wieków…amen
Do Apostołów Chrystus rzekł:
„Idźcie i nauczajcie”
Ty Apostołem jesteś też
wezwania posłuchałeś.
I tak już od dwudziestu lat
pracujesz niestrudzenie,
by człowiek lepszym stawał się
i dążył do zbawienia.